Kenijczyk z paszportem duńskim, na co dzień mieszkającym obecnie w Monako nie chciał zdradzać wielu szczegółów treningowych, za to bardzo dokładnie (przez 3 dni) opowiedział o swoim życiu. Starał się też zwrócić uwagę nie konkretny trening a na ogólną koncepcję, ideę, cel, na sposób myślenia, filozofię sportową.
Na szczęście w przerwie między wykładami, podczas posiłków był bardziej gadatliwy, można było od niego wyciągnąć informacje na temat pracy z menadżerami, miejsc obozowych, a nawet kilka ciekawych opowieści o biegach, zawodach, problemach sportowych. O treningu oczywiście nic!
Ciekawym zbiegiem okoliczności była wspólna, 6 godzinna część podróży powrotnej. Tu już Wilson się rozkręcił. Żartował. I wciąż przekazywał swoje mądrości.
Uwierzcie mi, spotkanie z nim na kawie, to wspaniałe przeżycie. To fantastyczny gość. I to samo się tyczy poprzedniego rekordzisty świata, szefa komitetu organizacyjnego do IO w Londynie, Lorda Sebastiana Coe, z którym mieliśmy wiele do pogadania.
Spotkanie, herbatka, pogawędki z Kipketerem czy Coe, a już w grudniu pobyt w domu Bungeia i wspólne treningi, spotkanie z Chipkirwokiem i Kipropem, odwiedziny mekki biegaczy, wizyta w St.Patrick school to wszystko daje podstawę by twierdzić, że marzenia się spełniają…
Wszystko o konferencji można przeczytać tutaj.
| « poprzednia | następna » |
|---|





