Marcin Lewandowski

Polish English German Italian Spanish
Raport specjalny: Marcin Lewandowski czwartym zawodnikiem lekkoatletycznych Mistrzostwach Świata w Daegu 2011. ZOBACZ WIĘCEJ

Marcin pokonał mistrza olimpijskiego

Mimo, że od 12 dni Marcin przechodzi cykl roztrenowania, a w nocy przed biegiem spał zaledwie dwie godziny, to i tak znakomicie spisał się podczas mityngu Grand Prix IAAF w Szanghaju.

Roztrenowanie aktywne (2-3 rozruchy tygodniowo oraz start) Marcin rozpoczął po Złotej Lidze w Brukseli. Nie przeszkodziło to dobrze wystąpić w Szczecinie, Szanghaju. Nie przeszkodzi też pewnie podczas ostatnich zawodów na bieżni w tym roku w Korei (25.09). Po powrocie do kraju Marcin odbędzie dwutygodniowy obóz leczniczy – typowo profilaktycznie (całkowicie bez treningu), a następnie dwa tygodnie prawdziwych wakacji (gdzie nie będzie musiał nawet patrzeć na swojego trenera Smile ).

Zarwany sen to efekt zmiany strefy klimatycznej i czasowej. Nie udało się przejść bezboleśnie przez zmianę. Marcin strasznie się męczył w nocy, od 2ej w nocy już nie spał (to tak jak nasz poranek w Polsce). Bieg także był w jego przypadku (ale i innych zawodników także) ospały…

Prezentacja zawodnika Zaczął niepewnie, w środku stawki. Zresztą bieg nie był szybki, bo zawodnicy nie „chwycili się zająca”. Pierwsze  koło Marcin przebiegł w ponad 52 sekundy. Wprawdzie zaczął się wówczas przesuwać do przodu, ale w tym samym momencie czołówka zawodników leciutko odskoczyła. Na 600m Marcin zaczął mocno finiszować. Po walce do samego końca przybiegł na metę czwarty, ulegając niecałą sekundę będącemu w świetnej dyspozycji Augistine Choge, niecałe pół sekundy mistrzowi Świata – Mulaudziemu oraz mistrzowi Europy – Somowi, jedynie 0,34 sek, który zrewanżował się za niedawny przegrany z Marcinem bieg w Brukseli.

Choge wprawdzie ma tyle samo lat, co Marcin, ale jest już zawodnikiem na światowym poziomie od ponad 5 lat. Jest niesamowicie doświadczony. Na początku sezonu ustanowił fantastyczny rekord życiowy na 1500m – 3.29.47 i trzy dni później w pierwszym starcie na 800m pobił rekord życiowy (1.44.86). Na MŚ, Berlin ponownie był dla niego szczęśliwy. Zajął 5 m w bardzo trudnym i silnym finale na 1500m.

Za plecami Marcina zostali mistrz olimpijski Wilfried Bungei (1.46.39) oraz będący z tej samej „stajni menedżerskiej”, co Marcin – Samson Ngoepe (1.46.44, 1.45.17 PB). Udało się wreszcie wygrać ze świetnie biegającym w tym sezonie Nickiem Symmondsem. I to aż o 1.34 sekundy !! I dobrze. Szkoda tylko, że nie udało się tego dokonać przed własną publicznością w Szczecinie, a jedynie na odległym końcu świata w Chinach. Na pewno jednak za rok zawodnicy zmierzą się ze sobą wiele razy i będziemy mogli emocjonować się ich zaciętymi walkami. Być może razem będą trenować na zgrupowaniu sportowym w Meksyku, a być może w rodzinnych Policach. Rozmowy są już na bardzo zaawansowanym poziomie. Na końcu stawki przybiegło dwóch gospodarzy. Zobacz pełne wyniki.

Marcin po biegu powiedział: „Chciałem bardzo być na pudle, starałem się jak mogłem, niewiele, ale jednak zabrakło”.

Sam mityng to bardzo miłe przeżycie, jak relacjonuje Marcin. Już pierwsze spotkanie z Bungeiem było niezwykle miłe. Tak jak rok temu Wilfried był bardzo życzliwy. Twierdził, że bacznie się przygląda Marcinowi od 3 lat, że jest pod wrażeniem tego, co Marcin dokonał w tym roku, jak szybko wskoczył w elitę i jak dobrze sobie w niej radzi. Uważa, że w przeciągu kilku lat Marcin będzie głównym pretendentem w walce o medale. Oby tak się stało.

Dodał mistrz olimpijski, że serdecznie zaprasza do swojego rodzinnego domu na zgrupowanie i wspólny pobyt. Oczywiście, jeśli tej wspaniałej propozycji ustalą chłopaki szczegóły już w najbliższym czasie, to nie omieszkamy skorzystać z tego zaproszenia w sezonie przygotowawczym.

Oprócz Marcina, swoich sił, ale w maratonie próbował dziś nasz wieli idol. Oglądał go na żywo członek naszego teamu - Tomasz Jurkowski (rekord życiowy 2.48.47). Oto krótka informacja otrzymana od niego prosto z Berlina:

„Główną atrakcją tego wydarzenia był podopieczny menedżera Marcina, Josa Hermensa – Haile Gebrselassie. Próbował on pobić swój rekord z zeszłego roku 2:03:59. Warunki niestety nie były optymalne. Jak sam Haile w wywiadzie przyznał, temperatura początkowo niska, z każdą godziną narastała i pokrzyżowała mu plany w pobiciu rekordu, a tempo było na poniżej 2:03:59. No cóż na pogodę nie ma rady, pozostaje tylko trenować i wyczekiwać optymalnych warunków”.

Mieliśmy także aktywny akcent w maratonie berlińskim. Otóż członek naszej grupy - Wojciech Dybiżbański ukończył dziś swój pierwszy maraton w czasie 3.26.56, co dało mu 4730 miejsce. Na uwagę zasługuje fakt, że Wojtek ma zaledwie 21 lat i dokonał tego osiągnięcia w swojej drugiej próbie. Kolejny wytyczony przez niego cel to "połamanie" 3 godzin. Gratulacje!! Trzymamy kciuki!!

 

 

Komentarze (4)
  • Huberto  - :)
    Statystyki z Nickiem poprawione:) Dobre miejsce, Pozdro
  • Kania  - Jest dobrze a bedzie jeszcze lepiej :)
    Gratuluje Marcin udanego sezonu! Pokazales,ze jestes w stanie biegac rowno w swiatowej czolowce przez caly sezon.Oby tak dalej bo medale sa na wyciagniaciu reki;) Aha i oczywiscie tobie Dybol tez serdecznie gratuluje ! :) Moze za rok wystartujemy razem ;> Pzdr. :)
  • Lewy  - sezon/Nick
    Starałem się jak mogłem. Zresztą zawsze ide na całego. Raz tylko zlekcewazylem bieg (na kusym w tym roku). Dzieki ekipa ze jestescie ze mna. Ja w zamian postaram sie dac wam takich emocji jakich nawet nie doswiadczycie na najlepszym seansie w kinie :) Pozdro!
  • York31Angie  - respond
    I would like to propose not to wait until you earn big sum of money to order goods! You should just get the personal loans or college loan and feel free
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.