Marcin Lewandowski

Polish English German Italian Spanish
Raport specjalny: Marcin Lewandowski czwartym zawodnikiem lekkoatletycznych Mistrzostwach Świata w Daegu 2011. ZOBACZ WIĘCEJ

Kolejny tydzień w Kenii

TreningCodziennie poza bieganiem, uczestniczymy w jakimś przedsięwzięciu, poznajemy Kenię, spotykamy się z mistrzami obecnymi, lub byłymi, by porozmawiać o treningu, sportowym stylu życia, podejściu, filozofii sportowej. Pozwoliło to nam poszerzyć horyzonty, zwiększyć wiedzę z zakresy metodyki treningowej, poznać mentalność mistrzów.

Odbyły się wesela. Izaak Songok się żenił. Obecni byli: Limo, Jepkosgei, Jelimo, Rudisha, Chipkirwok, Tanui, Kiptanui, Choge, Saheen, Kipchoge, Lalang, Kibet, Lelei, Komen, Kiprop, Kemboi, Kipruto.

Na drugim, które było już mniej wystawne, ze względu na nieobecność tych sportowców, było równie ciekawie. Zwykłe wesele na wsi. Zaprasza się tylko rodzinę, ale schodzi się każdy kto tylko może. Na tym weselu było więcej ludzi niż mieszkańców w całej wsi, oznacza to, że gościli też mieszkańcy okolicznych wsi. Tańczą wszyscy w grupie śpiewając, a państwo młodzi w środku. W tym czasie każdy po kolei podchodzi i składa życzenia, wręcza prezenty. Panna młoda wraz z prezentem otrzymuje chustę, którą zakłada. Po 20 min ma już ich kilkanaście. Wszyscy jedzą ugali i piją herbatę z mlekiem. Siedzą w pomieszczeniach bez światła. Impreza szybko się kończy, ponieważ szybko nadchodzi zmrok.

To miłe, że pozwolono nam przypatrzeć się temu tradycyjnemu obrządkowi.

Poznajecie tego gościa poniżej ?

Edwin

 

 

Spotkaliśmy go na tym weselu. Okazuje się, że nie współpracuje już z Hermensem i trenuje ciężko by wyrwać się znów do Europy, osiągnąć tam jakiś wynik pozwalający zdobyć menadżera, a co za tym idzie – starty w mityngach, gdzie jest możliwość zarobku.

 

 

 

 

A teraz już kojarzycie?

Hengelo 2007

 

 

 

 

To Edwin Letting, poznaliśmy go i Bungeia w Hengelo w 2007r.

 

 

 

Troszkę o Bungei. Wilfried to wspaniały gość. Codziennie się dopytuje czy wszystko jest w porządku ze zdrowiem, z treningami. Pokazuje nam prawdziwą Kenie, umożliwia spotkania z innymi mistrzami. Chętnie pomaga nie tylko kolegom z ojczystego kraju, ale także przybyszom z całego świata. Odwiedzają go Australijczycy, Niemcy, wschodzące gwiazdy. Bez problemu zdradza tajniki biegania chcąc, aby każdy z nich stał się mistrzem.

Sam Bungei oprócz sportu zajmuje się zabezpieczeniem przyszłości, po skończeniu kariery. Inwestuje, prowadzi różne interesy związane z nieruchomościami, dba o farmy, plantacje. Jest także ojcem dwóch synków (3 i 4 letnich), z którymi bawi się codziennie oraz mężem Priski. Jak twierdzi, nie osiągnął by tego do czego doszedł bez wsparcia żony.

Wilfried zachowuje się normalnie. Nie widać po nim, żeby się wywyższał, był nieskromny. Owszem, mieszka w lepszym domu, bo go na to stać. Ludzie mu się nisko kłaniają, zapraszają go na wszelkiego rodzaju imprezy jako VIP, ale to wynika z szacunku do niego. Pomaga codziennie wielu ludziom, przychodzącym do niego z całego regionu z prośbą o wsparcie.

W najbliższym mieście jedną z ulic nazwalano jego nazwiskiem (Jelimo też) .Jego motto to bądź uczciwy we wszystkim, co robisz w życiu.Zdradza nam wszystko, co chcemy wiedzieć, z niczym się nie kryje.

Tajemnice    

Zauważyliśmy, że mistrzowie, bo nie tyko Bungei, a inni też, przyrządzają codziennie jakąś miksturę do jedzenia. Zazwyczaj po pierwszym, porannym treningu. Twierdzą, że to właśnie ona zastępuje te wszystkie odżywki, które my używamy, a jest dużo lepsza, bo naturalna i można ją zrobić dużo tańszym kosztem niż cena odżywek. Co się okazuje, że rzeczywiście potrawa (a właściwie jej składniki) jest bardzo odżywcza, mało tego, można ją dostać prawie, że w gotowej formie w Polsce, ale dotychczas nikt nie zwracał uwagi na ten produkt, nie doszukując się w jej zaletach wsparcia procesu treningowego. Nie chcę na razie podawać nazwy, składu i odpowiednika polskiego, bo najpierw chciałbym się poradzić specjalistów z zakresu dietetyki, farmaceutyki oraz biochemii. Wysłaliśmy już odpowiednie zapytania do europejskich fachowców i cierpliwie czekam na wyniki. Jeśli się okaże to sprawdzone, to będzie to absolutny hit. A jeśli nie – okaże się to swoistym placebo, bo Kenijczycy wierzą w to tak samo, jak w „koński” trening. Receptura wynika bowiem z tradycji, a korzeni można doszukiwać się w bardzo dawnych czasach. Sprawdzimy ten temat na pewno.

Poza tym zauważyliśmy, że Kenijczycy są bardzo otwarci. Gdy rozeszła się informacja, że wśród Nandi są Mzungu, trener z białym zawodnikiem biegającym 1.43, otrzymaliśmy mnóstwo zaproszeń na trening, na herbatę, na wesele Songoka. Każdy chętnie z nami rozmawia, wypytują o naszą filozofię, zdradzając nam wszystkie swoje tajniki. Bez przeszkód dowiadujemy się o szczegółach życia, treningach, współpracy z trenerem, menedżerem, organizatorami imprez, kulturze, obyczajach.

Spostrzeżenia

Ale wracając do treningu w tym okresie to muszę powiedzieć, że wszyscy Kenijczycy trenują bardzo podobnie, bez znaczenia czy są Maasai (Yampoi, Kamel, czy Daniel Letei – 3.35/1500m trenujący z Bungeiem), czy Nandi (Bungei, Choge, Jelimo, Jepkosgei), czy trenują z trenerem z Kenii, czy z trenerem europejskim, czy do średnich biegów czy do długich.

Trenują rano, bo później robi się gorąco, lub, bo muszą iść do pracy. Dzień zaczynają od treningu. Dopiero po treningu następują codzienne czynności, np. śniadanie czyli herbatka z mlekiem.

Trenują mocno. Trening lekki nie oznacza joggingu. W ich mniemaniu trening lekki to nic innego, jak „progressive run”, często kończony poniżej 3.00min/km.

Zresztą po jednym z treningów pewien zawodnik na 1500m – Daniel Letei (3.35/1500m czyli tyle co rekord Polski) powiedział nam, że za dużo ćwiczymy, a za mało biegamy.

Trenują w grupach. Zazwyczaj. Bardzo podoba mi się struktura grupy maratonu, którą poznałem tutaj. Jest w niej brat Bungeia- Samson (2.08), kilku gości z PB po 2.09-2.10, kilku na 2.12, kilku od 2.12-2.20. Jest tez gość z PB 2.06 oraz inny co biega 58 min w półmaratonie. Spotykają się rano i zasuwają.

Nie robią siły. Ewentualnie rzadko, i nie dużo. Np.10x 100m podbieg. Ale jak zobaczyłęm ten podbieg to ciężko mi było pod niego podejść, nie mówiąc o podbiegu. Zresztą oni sami nazywają ten trening climbing – wspinaczka. Biegają tak dużo po górach, że siłę praktycznie codzienie wykonują.

Nie robią sprawności. Twierdzą, że dużo się rozciągają. Rzeczywiście. Widziałem po wielu treningach jak robią dwa skłony: do lewej i do prawej nogi. I koniec rozciągania.

Nie robią szybkości maksymalnej. Jedynie wytrzymałość szybkościową. Prawie każdy trening kończy się jakimś szybkim, ostrym akcentem – twierdzą, że to przygotowanie do finiszu.

Zapowiedź

Jutro mamy wspólny trening w Eldoret z Chipkirwokiem, Rudishą, Saheenem, a następnie spotkanie z nimi przy kolacji oraz z Rento Canovą, podczas którego będziemy wypytywać o wiele treningowych kwestii.

Przykłady treningów

I teraz kilka przykładów treningów:

Wilfried – 4x 400m po 49sek p.5min lub 200 (26) p.4min ,600 (1.18) p.10min , 600 (1.14) p.1min, 200 (24).

Wilson – 6x 200m (22sek) lub 3x 600m (1.16).

Zostawię to bez komentarza.

Pozdrawiamy

Zapraszam na stronę bieganie.pl gdzie jest dalszy ciąg naszych opowieści, oraz do Galerii Zdjęć na naszej stronie
Komentarze (14)
  • Arti  - hmmmm
    Wilfired nie może w ostatniej serii biegać szybciej 600m niż jego życiówka ;-) 1:14:94 chyba, że od tego czasu już na zawodach 600m nie biegał.Wilson 6x200m po 22 sek również jest niemożliwe. Tak w seriach biegają czołowi sprinterzy światowej klasy.Gdyby do każdego z tych parametrów dodać po sekundzie to jak najbardziej możliwe. Chyba,że jest to 22,99 ;)Biegający po około 46-47s na 400m mają życiówki w granicach 21,50 a co dopiero 6x200m ;)Może te dane to dla postraszenia?PozdroPs. Trening Wilfireda poza tą 600 w 1:14 bardzo prawdopodobny.. Może uda się więcej powiedzieć o ich treningach szczególnie z własnych obserwacji i pomiarów? Trening Wilsona kosmiczny ale i jego rekord na 800 kosmiczny.
  • Tomasz Jurkowski
    Postaram skontaktować się z chłopakami i zapytam ale mogli się pomylić i nie tą cyfrę nacisnęli - )
  • TJ
    czasy podane bez końcówek setnych, można przyjąć np. 1:14-15. Może wydawać się to niepojęte i niemożliwe ale cóż......
  • Lewy
    Jezeli chodzi o 400m to nie maja zyciowek po 46 czy 47 tylko 45 z malutkim haczkiem. Wilfred ma 45.03!! A jezeli chodzi o PB na 600m to nikt tego nie biega na zawodach. Wilson po 1.14 zaczynal na 800m czasami!!! Ale oczywiscie nikt nie musi w to wierzyc....POZDRAWIAM
  • Sredniaki
    "A jezeli chodzi o PB na 600m to nikt tego nie biega na zawodach" -- może i biegają ale celem jest 800m a nie 600m stąd może te wyniki z 600m nie do końca mogą odzwierciedlać poziomu na 800m.
  • Arti
    Stąd moje zdziwienie bo oficjalnie Kipketer ma 46,85 więc to 22s na 200 po 6 razy mało prawdopodobne. Gdyby miał 45 z małym hakiem to wiadomo, spoko.Wszystkie czasy jak najbardziej godne uznania i realne, głównie chodzi mi o te 22s ;) Ale jeśli jest to bardziej 23,0 niż 22,0 to również zupełnie oczywista sprawa ;)
  • Grejfrut  - taaaa....
    Dla wielu Murzynów było by dobrym dowcipem, gdyby ktoś im opowiedział, jak to w Polsce wnikliwie, analizuje się ich treningi pod względem wykonywalności. Po pierwsze popatrzcie kogo dotyczy ten trening, po drugie weźcie pod uwage, że wokół światowych osobistości sportu krąży wiele legend o kosmicznych treningach (moje ulubione odt. S.Coe :D ) i wy jako ludzie oczytani powinniście chyba wiedzieć że takie dane pochodzą z okazjonalnych (czy lepiej to nazwać "wizytówkowych" ) jednostek treningowych. Następna sprawa to fakt że nawet polscy słabi juniorzy młodsi (tegoroczni) legitymują się katorżniczymi treningami np. 5x200 po 25`` więc dlaczego mistrz biegający o ponad 6sek na 400 i 14sek na 800m szybciej, nie miałby zrobić tego samego treningu o 2-3sek szybciej ??? czy mało sie naczytaliście o warunkach w jakich zdarza się te akcenty wykonywać? może było lekko z górki, albo wiatr w plecy, może odcinek był źle odmierzony. Nawet jeśli te dane są nieco "przeinaczone" to itak nikt z was nigdy takiego treningu nie zrobi - to jest zamieszczone na tej stronie z uprzejmości państwa Lewandowskich, żebyście mieli pojęcie jaki ogrom pracy stoi za prawdziwie kosmicznymi osiągnięciami. Dodatkowo dochodzi cała problematyka czy to było 22,01 czy 22,99... , to tylko mocny trening ;pMnie ciekawi bardziej kwestja rocznego cyklu treningowego. Czy Kenijczycy uwzględniają roztrenowanie i w jakim miesiącu wypada ono w klimacie równikowym??Pozdrawiam
  • Arti  - ;-)
    Akurat na odcinkach 22,01 a 22,99 to kolosalna różnica. Co do treningów 5x200m po 25s to dla juniora lajcik, kwestia jaki dystans trenuje. Jak 200 to lajt jak 800 czy 1500 to mocno się namęczy wręcz na granicy możliwości.Akurat te 200m tak wnikam bo wiem,że na takich odcinkach jest kolosalna różnica czy robisz te odcinki po 22,0 czy po 22,50 czy po 22,99 ;)Ale zgadzam się ,że to może być wizytówkowy, czasami z wiatrem czy z górki. Sam takie robiłem (inny dystans) i sprawa oczywista,że raczej kilka razy w sezonie bym ich nie wykonał lub padł ;)Nasi seniorzy ledwo na zawodach biegają po 21,50 a co dopiero 5x po 22s a przecież specjalizują się na 100 i 200.Ale ok przecież może być z górki, z wiatrem i mierzone ręcznie. Wtedy
  • Arti  - pytanko
    Mnie jeszcze ciekawi od dawna taka sprawa. Że oni mają takie drobne nogi, łydki itd. Może to genetyka a może robienie siły tylko w sposób naturalny po pofaldowanym terenie? Bo często patrząc na ich łydki zastanawiam się skąd ta siła by tak gnać a z drugiej strony aby gnać trzeba przecież ogromu pracy i pod wpływem tej pracy te mięśnie jednak aż tak się nie rozwijają. Zatem gdzieś tkwi tajemnica ;)
  • Grejfrut
    Co do budowy somatycznej Kenijczyków to jest u biegaczy charakterystyczna sprawa. W dużej mierze uwarunkowane dietą nie mal że wegetariańską, ale najbardziej trybem życia wiążącym sie z wysiłkiem wytrzymałościowym. Zapewne jest Ci wiadomo że wyróżniamy 2 typy włókien mięśniowych. U wytrzymałościowców oczywistym jest znaczna przewaga włókien wolnokurczliwych tzw czerwonych, które są cieńsze, od szybkokurczlwych tzw białych - masywnywniejszych . stąd mieśeń rozwinięty u biegacza długo dystansowego a krótkodyst. choć może zawierać taką samą ilość włókiem, różnica masy w sensie objętości jest znaczna, co nie świadczy o braku siły, Trening wytrzymałościowy kształtuje wszystkie czynniki ekonomizujące wysiłek stąd ekonomicznym jest samorzutne rozwinięcie się ekonomiczniejszego typu włókna. Idąc dalej - im więcej włókien tym więcej komórek do"wykarmienia" tlenem i cukrem w czasie wysiłku więc pewnie redukcjia bądź ograniczenie ilości owych włókien do minimum również spełnia swoją rolę. fakt że taka struktura daje bonus w postaci paru kg mniej do przetoczenia jest też kluczowy, bo umożliwia pominięcie paru następnych nieekonomicznych fibryli, które w tym przypadku nie są potrzebne do manipulowania wielką masą. fakt że Kenole już w dzieciństwie pokonują duże odległości (do szkoły, sklepu itd.) umożliwia rozwój cech wytrzymałościowych już od początku co dale możliwości (wg. europejskiej logiki niezdrowe), niemal że doskonałego przygotowania pod tym kątem, co objawia się taką budową. Wydaje mi się, że to jest najbardziej logiczne wyjaśnienie tego ciekawego zjawiska "patyczkowatej" budowy - skrajnie drobna postura umożliwia skrajnie wybitną wytrzymałość
  • Grejfrut
    tak więc pod wpływem pracy nie że mięśnie się aż tak nierozwijają, tyko właśnie dziki tej pracy te mięśnie się tak wspaniale rozwijają :)do analizy treningu mistrzów już niechce wracać, chcę jednak wyjaśnić że przytoczony przezemnie w poprzedniej wypowiedzi trening 17 latka dotyczył 800metrowca.W zwiążku że szaleje u nas w polsce grypa, nasunęło mi się jeszcze na myśl następujące pytanie. Faktem czy mitem jest przechodzenie w afryce przez tubylców malarii jak w polsce grypy, czyli niemal że rutynowo ? ostatnie pare mroźnych dni trenowałem z lekko objawiającą się grypą co było utrudnieniem, ale niezaburzyło moich planów i założeń treningowych, Czy tam w Keni prolem malarii jako śmiertelnej choroby dlanas białych, rzeczywiście niestanowi większego problemu jak tylko chwilę gorączki ? i drugie pytanie : czy niema może ktoś informacji, czy w przypadku śp. Bronisława Malinowskiego, który poniekąd również wyjechał do Keni na obóz przygotowawczy, w jakich warunkach go spędził ? skoro Państwo Lewandowscy są tam głównie dzięki uprzejmości przyjaciela, a itak w trudnych warunkach co wynika z poprzednich reportarzy, to jak te warunki musiały wyglądać 30 lat temu i czy aspekt medycznego przygotowania jego wyprawy był równie "obfity" i kłopotliwy ?
  • Arti  - Dziękuję
    Dziękuję, to wiele by wyjaśniało. Pojawia się pytanie...skoro w Kenii dzieci tyle biegają a u nas wiadomo powszechnie uważa się to za zdrowie ciekawe czy zależy to tylko od genów czy też zwyczajnie metoda biegania do szkoły bardziej się sprawdza. Tergat mówił,że to mit i on miał do szkoły tylko 600m ;-)Odnośnie malarii również jestem ciekaw jak tubylcy ją znoszą.Pozdrawiam serdecznie i dobrze,że wywiązała się ciekawa dyskusja ;)
  • Grejfrut  - właśnie - genetyka
    Odnosząc się do uwarunkowań genetycznych, nasuneło mi się kolejne pytanie ;p czy kobiety w Kenii uprawiają sport ? Czy jest problem dyskryminacji takich kobiet ? przeglądając spis medalistów igrzysk olimpijskich, udało mi się jedynie 3 - 4 zawodniczki wyszukać. Jest to bardzo ubogi zbiór w porównaniu do rywalizujących z nimi reprezentantek innych narodowaości np Etiopi czy innych państw z poza czarnego kontynentu. jest to także duża różnica między inymi w stosunku do ich rodaków (mężczyzn). Mimo bardo skromnej znajomości genetyki pozwolę sobie wysnuć pewną hipotezę że dziedziczenie pewnych cech tzw predyspozycji sportowych jest w większości uwarunkowane przez matke, z tad moje zainteresowanie sportem tamtejszych kobiet.Pozdro
  • Tomasz Lewandowski  - ODP
    Mnie ciekawi bardziej kwestja rocznego cyklu treningowego. Czy Kenijczycy uwzględniają roztrenowanie i w jakim miesiącu wypada ono w klimacie równikowym??ODP: Nie ma dla nich znaczenia klimat, w którym się znajdują. Bo to nie klimat warunkuje program treningowy, a starty docelowe oraz uzupełniające. Gdy kończy się sezon w Europie wracają do domów w Kenii i rozpoczynają roztrenowanie. A Ci co nie wyjechali na Stary Kontynent też mają roztrenowanie bo u nich też już nie ma mityngów. Inaczej jest z biegaczami ulicznymi, maratończykami. Bo daty zawodów są różne i odbywają się przez cały rok. Maratończycy po przebiegnięciu maratonu robią sobie odpoczynek i po nim rozpoczynają 3 miesięczne przygotowanie do kolejnego maratonu.
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.