Marcin Lewandowski

Polish English German Italian Spanish
Przeczytaj najnowszy artykuł trenera Tomasza Lewandowski w portalu NaTemat.pl - "Zawód trenera dla każdego?".

Pobyt w Iten 2300m npm

Widoki w Iten Miejscowość robiąca duże wrażenie. Całkiem inaczej niż w naszych okolicach (Nandi Hills). Teren jakby bardziej płaski, suchy, mniej zieleni, bo nie ma plantacji herbat. Mniej drzew. Znacznie wyżej, bo ok. 2300m npm. Pierwsze, co zobaczyliśmy to szkoła świętego Patryka. To jedyne miejsce w Kenii, gdzie szkolenie oparte jest na jakimś zorganizowanym systemie.

Brat Colm wysyła człowieka do szkół podstawowych, na zawody szkolne i ściąga uzdolnioną młodzież. Praktycznie każdy korzysta z oferty, bo w szkole Colma, może uczyć się za darmo, kiedy każda inna szkoła jest płatna. Również może liczyć na zakwaterowanie i opiekę szkoleniowca. A stąd już tylko krok do menadżera, kontraktów, sponsorów, wyjazdów do „lepszego świata”. Trafiło tu mnóstwo młodych ludzi. Procentowo, szanse, że zostanie się mistrzem są niewielkie, aczkolwiek ich liczba jest wciąż niesamowicie duża. Widzieliśmy te drzewka zasadzone na cześć mistrzów pochodzących ze szkoły. Szok. To robi wrażenie galeria. Tutaj podobno wciąż panuje zasada: Train hard, win easy. Brat Colm, nie ukrywa, że zawodnicy trenują ostro. Ale zaznacza, że nie jest to metoda rosyjska. Twierdzi, że każdy trenuje wg indywidualnego programu, dobranego specjalnie do umiejętności i potrzeb. Ale niedziela zawsze jest wolna od treningu.

Innym razem poznaliśmy Mika Boita, kolegę świętej pamięci Bronisława Malinowskiego, wciąż działających w sporcie Bogusława Mamińskiego i Ireny Szewińskiej. Boit biegał 1.43.5 w latach 70/80 i był brązowym medalistą MŚ, a obecnie jest profesorem uczelni w Kenii i Teksasie w USA. Zajmuję się naukami sportowymi. Twierdzi, zresztą to samo, co Bungei, że zawodnicy trenujący pod opieką trenerów europejskich, mający menedżerów, współpracujący ze specjalistami, mają już większą świadomość metodyczną czy wielu małych, ale niesamowicie ważnych dla wyniku sportowego, rzeczy. Ci zawodnicy od kenijskiej zasady już odchodzą stawiając na przesłanki bardziej naukowe, niż tylko „w łeb”. Wilfred nigdy wcześniej nie miał mierzonego kwasu mlekowego w krwi. Przebadaliśmy więc go wielokrotnie, tłumacząc sens badania. Nie mierzy też nigdy tętna. Uświadomiliśmy w zakresie rozciągania, sprawności. Od niego też usłyszeliśmy wiele ciekawostek „od strony praktycznej” !

Zawodnicy mieszkają po sąsiedzku obok trenera w  skromnych warunkach. Postać brata Colma zrobiła na nas niesamowite wrażenie. Gość ma niesamowitą wiedzę i chętnie się nią dzieli z nami, gdy tylko usłyszał, jaki poziom Marcin prezentuje i jak do tego doszliśmy. Szkoda, że nie było czasu wypytać go o więcej szczegółów. Ale ta garstka informacji, którą nam dał ze skarbnicy wiedzy i tak jest bezcenna.

Następnie spotkanie z Saheenem. To jest dopiero „jajcarz”. Poza tym mądry facet. Spędziliśmy z nim kilka godzin dowiadując się wielu rzeczy o jego kontuzjach, współpracy z trenerem, o kontraktach sportowych i współpracy z organizatorami mityngów, o treningu, podejściu do sportu. Wiele z tego wyciągnęliśmy dla siebie. Zapytaliśmy też o technikę biegu, bo ta jest niesamowicie ważna, szczególnie w biegu na 3000m z przeszkodami, a wiemy, że Saheen biega „niezgodnie” z wytycznymi naukowych teorii o poprawności ruchu podczas biegu. Stwierdził, że skoro pobiegł rekord świata to on powinien być wytyczną, modelem. Uważa, że, jak ktoś biega na jednej nodze, to w niczym to nie przeszkadza dopóki jest się skutecznym. I jeszcze jedna ważna rzecz. Steven powiedział, że po tych wszystkich kontuzjach, co przeszedł, uważa, że bardzo ważna jest odpowiednia opieka nad kończynami dolnymi. Uważa, że 2-3 masaże w tygodniu są wskazane, ale zaznacza, że musi je wykonywać ktoś, kto zna się zarówno na masażu, a z drugiej strony na sporcie.

Tego samego dnia zdążyliśmy jeszcze zwiedzić ośrodek treningowy mistrzyni świata Lornah Kiplagat. To wspaniałe miejsce do treningu. Nie przyjmuje się tam prywatnych gości, a tylko sportowców. Jest basen z podgrzewaną wodą, jest siłownia, jest możliwość masażu, skorzystania z sauny, jedzenie przygotowywane jest specjalnie dla sportowców. Słowem: rewelacja. Ceny jednak nie są niskie. Spotkaliśmy tu Okkena (mistrz Europy w hali), który przyjechał tu już siódmy raz. Wprawdzie nie trenuje już z Bramem Somem, ale wciąż tu wraca jak za najlepszych czasów i się nie poddaje, bo wypadku motocyklowym. Chce wrócić i to na najwyższy poziom.

Mamy nadzieję, że następnym razem może uda się wybrać z całą  ekipą PZLA i będziemy mogli wspólnie potrenować w tym wspaniałym miejscu.

Pozdrawiamy

Komentarze (0)
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.