Marcin Lewandowski

Polish English German Italian Spanish
Przeczytaj najnowszy artykuł trenera Tomasza Lewandowski w portalu NaTemat.pl - "Zawód trenera dla każdego?".

Śmierć za igrzyska



Dziewiętnastoletnia Mahbuba Achadjar nie przejdzie do historii i nie zostanie pierwszą Afganką, która wystartuje na olimpiadzie w biegach na 800 i 1500 m. Uciekła do Norwegii, bojąc się, że za wyjazd do Pekinu śmierć spotka ją i jej rodzinę.

W ubiegłym roku Mahbuba pobiła rekordy Afganistanu w obu biegach średniodystansowych. Do światowej czołówki wciąż było jej bardzo daleko - jej wyniki są o niemal minutę gorsze od tych najlepszych - ale władze światowego sportu od lat starają się wspierać zawodników wywodzących się z krajów najuboższych, najbardziej zacofanych lub dotkniętych wojnami.

Mahbubie z pomocą przyszła Międzynarodowa Federacja Lekkiej Atletyki, która ufundowała jej stypendium, dzięki któremu od wiosny przygotowywała się do pekińskiej olimpiady w Malezji, skąd w czerwcu przeniosła się do włoskiej Formii. I właśnie w Formii na początku lipca przepadła jak kamień w wodę wraz z bagażem i paszportem.

Śmierć za IgrzyskaZakłopotani afgańscy działacze sportowi zapewniali na początku, że biegaczka zraniła nogę i dlatego nie przychodzi na treningi, ale leczy się we Włoszech i wszystko będzie dobrze. Trener Mahbuby Szahpur Amiri zdradził jednak tajemnicę. W rozmowie z dziennikarzem rozgłośni radiowej Wolna Europa - Radio Swoboda przyznał, że dziewczyna zadzwoniła do niego i powiedziała, że więcej do Afganistanu nie wróci. Mówiła, że od dawna dostaje listy z pogróżkami, że jej samej albo jej rodzinie stanie się coś złego, jeśli dalej będzie uczestniczyła w sportowych zawodach, które są grzechem przeciwko Bogu. Największe oburzenie tych, którzy jej grozili, budził jej strój i fakt, że uczestniczyła w zawodach, w których udział brali także mężczyźni.

Dziennikarz agencji Associated Press odnalazł w ubogiej dzielnicy Kabulu rodzinę Mahbuby. W osiem osób mieszkają w ulepionej z gliny chacie. - Boimy się o nią i o nas samych, bardzo się boimy - wyznała matka Moha Dżan. - Ludzie u nas nie lubią, jak kobiety zajmują się czymś, co uważają za zajęcie dla mężczyzn.

W końcu sama Mahbuba zadzwoniła do Radia Swobody. - Kiedy mieszkałam w Kabulu, dostawałam anonimowe telefony od ludzi, którzy grozili mi, żebym więcej nie uczestniczyła w żadnych zawodach - przyznała. - Robili to nawet niektórzy z moich sąsiadów.

W konserwatywnym Afganistanie mężczyźni, powołując się na tradycję oraz muzułmańską religię, od wieków odmawiają kobietom tych samych praw do uczestnictwa w życiu publicznym. Talibowie, którzy rządzili krajem w latach 1996-2001, z segregacji płci uczynili niemal państwową doktrynę. Uznając to za dyskryminację płci, Międzynarodowy Komitet Olimpijski wykluczył Afganistan z olimpiady w Sydney w 2000 r. Rządzący w Kabulu talibowie i tak nie posłaliby zapewne do Australii żadnej drużyny. Większość sportów uważali za grzeszne, a pięściarzom jak wszystkim mężczyznom nakazywali nosić długie brody, z którymi z kolei nie byliby dopuszczani do walk na międzynarodowych ringach.

Kiedy jednak jesienią 2001 r., w odwecie za terrorystyczny atak na Nowy Jork i Waszyngton, Amerykanie dokonali inwazji na Afganistan i obalili talibów, w kraju ogłoszono nowe porządki. Emancypacja kobiet stała się sztandarem ustanowionych przez Zachód nowych władz w Kabulu.

Na igrzyska do Aten w 2004 r. pojechały dwie Afganki. Fariba Razaj startowała w turnieju dżudo, a Robina Mukimjar - w biegach. Obie, starając się nie urazić konserwatywnych mężczyzn w swoim kraju, uczestnicząc w zawodach, nosiły długie, luźne spodnie. Obie jednak startowały, mając odsłonięte twarze i włosy, co w świecie konserwatywnego islamu uznawane jest za występek.

Dżudoczce Faribie po powrocie do kraju grożono śmiercią, a raz została nawet ponoć pobita przez grupę zamaskowanych mężczyzn. Nie mogąc znieść dłużej ciągłego zagrożenia i potępienia, kilka miesięcy po olimpiadzie w Atenach cała rodzina dżudoczki wyjechała za granicę.

Pamiętając o doświadczeniach starszych koleżanek i samej starając się za wszelką cenę w niczym nie urazić uczuć religijnych Afgańczyków, Mahbuba Ahadjar biega na stadionach nie tylko w długich spodniach, ale także w chuście na głowie. Dla wielu jej rodaków było to jednak za mało, a konserwatywni mułłowie, o których względy zabiega przed wyborami wspierany przez Zachód prezydent Hamid Karzaj, w ogóle uważają, że sport dla kobiet powinien być zakazany.

Afgańska biegaczka zamiast do Chin pojechała do Skandynawii, gdzie wystąpiła ponoć o azyl polityczny w Norwegii. Po jej rejteradzie w afgańskiej drużynie na olimpiadę pozostało już tylko trzech mężczyzn, co nie za bardzo podoba się rządowi Karzaja, który w kraju bardzo liczy się z opiniami mułłów, ale w świecie lubi popisywać się swoją postępowością. Afgańskie władze zapowiadają więc, że choć do igrzysk pozostało tak niewiele czasu, postarają się znaleźć dziewczynę, która zastąpi Mahbubę.

Komentarze (0)
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.