Marcin Lewandowski

Polish English German Italian Spanish
Raport specjalny: Marcin Lewandowski czwartym zawodnikiem lekkoatletycznych Mistrzostwach Świata w Daegu 2011. ZOBACZ WIĘCEJ

Jak wygląda nabór do grupy treningowej w biegach?

Podczas relacji z Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostw Świata, czy Europy, oczy całego świata zwrócone są na największe gwiazdy danej dyscypliny sportowej. Wszyscy wpatrują się w nich jakby byli oni nie z tego świata, gladiatorzy naszych czasów podążający swoimi ścieżkami, traktowani na specjalnych warunkach. Wielu ludzi zadaje sobie pytanie: „jak zaczęła się ich droga na szczyt?”.

Temat tego artykułu podsunął mi mój tata (nauczyciel wychowania fizycznego oraz trener lekkiej atletyki) : „Jak wygląda nabór do grupy treningowej?”. Na pewno, każdy trener ma swoją specyficzną metodę selekcji, jedni jeżdżą na zawody szkolne i tam „wyławiają” talenty, inni ogłaszają nabór i przyjmują wszystkich bez wyjątków czekając, aż zostaną tylko najsilniejsi. Bardzo przydatne wydają się być sprawdziany na lekcjach wychowania fizycznego. Dużą rolę w odkrywaniu talentów biegowych odgrywać powinni nauczyciele w-fu. Wiadomo przecież, że trener pracując w jednej szkole nie jest w stanie robić zbyt szerokiego naboru, dlatego warto jest „podrzucać” młodych adeptów do specjalistów, którzy pokierowaliby we właściwy sposób karierą zawodniczą, jeśli nauczyciel stwierdzi, że nie podoła zadaniu wyszkolenia dziecka w dyscyplinie, do której ma ono predyspozycje.

Wydaje mi się, że jest to bardzo dobry temat do dyskusji. Często kibice narzekają na brak talentów, a co za tym idzie wielkich sukcesów sportowych, a może to właśnie wina złego naboru, może trenerzy w niewłaściwy sposób dokonują selekcji? Historia polskich biegów średnich czy długich pełna jest przykładów zmarnowanych talentów, gwiazd, które znikają szybciej niż się pojawiły. Ilu utalentowanych młodych ludzi w ogóle nie dostało szansy rozwoju swojej sportowej kariery, gdyż nie spotkali na swej drodze wychowawców z prawdziwego zdarzenia, którzy sprawowaliby opiekę nad karierą zawodniczą? Wielcy zawodnicy pytani o początki swojej sportowej przygody, odpowiadają zazwyczaj, że wszystko zaczęło się od lekcji wychowania fizycznego, od gry w piłkę nożną z kolegami na podwórku, czy też twierdzą, że to był zwykły przypadek. Jednak w pierwszych wywiadach po sukcesie dziękują rodzicom i trenerowi. Oznacza to, że każdy szkoleniowiec zajmuje szczególne miejsce w sercu sportowca. Wiedza, mądrości życiowe, czy sposób zachowania, jakimi dzieli się z podopiecznym ma wpływ na kształtowanie się przyszłego mistrza. Jak trenerzy to robią, że potrafią dostrzec talent na miarę Mistrza Olimpijskiego? Często przecież wyławia on te diamenty nieoszlifowane i zdarza się, że na pierwszy rzut oka nie widać tej przysłowiowej „smykałki”, a jednak z biegiem lat zawodnik osiąga wysoki poziom mistrzostwa sportowego.

Z własnej obserwacji zauważyłem, że istnieje masa różnych  sposobów werbowania młodzieży do biegania. Jednak zawsze zadaję sobie pytanie skąd trener wie, że ta dziewczyna czy ten chłopak mają szansę osiągnąć sukces w sporcie? Często odpowiedź brzmi: „ …trzeba mieć do tego „nosa”…”. Zgodzę się z tym, ale przecież nie zawsze da się „wyczuć” talent, charakter, psychikę młodego człowieka.

Szczególnie trudne zadanie stoi przed trenerami w dzisiejszych czasach, kiedy młodzież, zamiast uganiać się za piłką, jeździć na rowerze, rolkach, czy po prostu spędzać czas na dworze, woli siedzieć przed telewizorem lub komputerem. Dzisiaj zwolnienia lekarskie to zmora wszystkich nauczycieli wychowania fizycznego, a młodzież nie chce uprawiać sportu, sądząc, że jest to strata czasu. Dlatego tak ważną rolę w naborze odgrywają opiekunowie w szkołach. Trenerzy nie zawsze mogą przyjść na każde zawody rozgrywane w swojej miejscowości, gminie, powiecie czy województwie. Wtedy właśnie nauczyciele powinni wskazać szkoleniowcom, którzy uczniowie ich zdaniem mogą nadawać się do sportu. Zauważyłem, że w dzisiejszych czasach ciężko jest liczyć na pomoc nauczycieli wychowania fizycznego, ponieważ nie są oni zbyt mocno zaangażowani w to, co robią. Bardzo rzadko zdarza się, że ktoś podpowie „… słuchaj ta osoba mogłaby zacząć u ciebie trenować, bo ma do tego smykałkę…” Naprawdę szkoda, ponieważ zdarzają się przypadki, że uczniowie sami przychodzą i mówią, że już dawno chcieli przyjść na trening, ale nie miał ich, kto tu skierować. To niestety szara rzeczywistość większości miast w Polsce. Trener pracując w szkole podstawowej może na lekcjach wychowania fizycznego oceniać sprawność dzieci i namawiać od najmłodszych lat do uprawiania sportu. Jedna szkoła to jednak zbyt mało, żeby wyłowić największe perły;-).

Tu nasuwa się kolejne pytanie: czy podczas naboru należy stawiać na jakość czy na ilość zawodników? Uważam, że zależy to od systemu pracy, jaki wybierze dany trener. Są trenerzy, którzy lubią pracować z jak najliczniejszą grupą, ale są też tacy, którzy wolą pracować w małych grupach treningowych skupiając się na szkoleniu tych największych talentów. Zdarza się, że trener dokonuje większego naboru w połowie września, namawiając jak dużą liczbę młodzieży. Związane jest to z rozpoczynającym się wówczas rokiem szkolnym i pojawieniem się nowych twarzy w szkole.  Wiadomo, że nie wszyscy będą Mistrzami Olimpijskimi, ale uważam, że jeśli choć jedna osoba na dziesięć z tego naboru będzie nadawała się do sportu, warto jest go przeprowadzać. Wiadomo, że następny nabór odbywa się podczas zawodów szkolnych, podczas których trener może zaobserwować jakiś szczególnie wyróżniających się uczniów z innych szkół. Następnie proponuje podjęcie treningu przez daną osobę.

Można, więc powiedzieć, że w grupie treningowej, nabór właściwie trwa cały rok. Oznaczałoby to jednak, że grupy stale by rosły, ale jak to w życiu bywa, ktoś przychodzi ktoś odchodzi taka jest kolej rzeczy.

Mam nadzieję, że czytelnicy podzielą się swoimi spostrzeżeniami odnośnie tego tematu w komentarzach do artykułu. Może przedstawicie jak wyglądał nabór w Waszych grupach treningowych, czy na lekcjach wychowania fizycznego. Wydaje mi się, że pytanie jest ciekawe, a problem jak najbardziej na czasie.  

Komentarze (7)
  • Jasiek  - Pozdrawiam!
    Niestety żyjemy w czasach w których zarazą jest ogólnie pojęte LENISTWO i dotyczy ono głównie ludzi młodych. A wiadomo, że aby osiągnąć sukces trzeba poświęcić naprawde sporo i nie da sie tego zrobić w krótkim czasie. Jednak ostatnio na świecie dominuje trend na rzeczy express,faster itp. i długo letnie oczekiwanie na rezultaty,wyniki poprostu nie jest 'modne'. Wielu młodych ludzi ma 'warunki' do biegania ale najzwyczajniej w świecie im sie niechce! Arykuł dotyczy raczej biegania wyczynowego ale w zasadzie chodzi o to żeby ludzie,głównie młodych zarazić pasją sportu,nauczyć cierpliwości i pokory i to powinien być jeden z głównych celów nauczycieli wuefu,tymczasem jest tak, że poprzez 'selekcje' dokonywaną w różny sposób zostają wyłonieni najlepsi a reszte pozostawia sie na pastwe losu...W Polsce brakuje dostępu do sportu nie tylko na poziomie zawodowym ale też na poziomie amatorskim co bedzie miało(właściwie już ma) poważne konsekwencje! Naszczęście mamy wspaniałych zawodników, którzy przez swoje sukcesy i upór stają sie wzorami dla młodych ludzi. Napewno Marcin Lewandowski jest takim wzorem a jeśli ktoś o nim jeszcze nie słyszał to napewno usłyszy po igrzyskach w Londynie;) Pozdrawiam i życze sukcesów na arenie miedzynarodowej w nadchodzacym sezonie!
  • Sebastian Wierzbicki
    Masz rację, że lenistwo jest zmorą naszych czasów. Ludzie szukają skrótów we wszystkich dziedzinach życia. Jak napisałem w swoim artykule uważam, że nabór robiony na początku roku szkolnego jest szeroki, a z biegiem czasu najwytrwalsi zostają. Grupa treningowa sama w sobie ma charakter zawodowy. Są zobowiązania wobec trenera, klubu, czy sponsorów, stąd artykuł ten faktycznie opisuje przykłady dotyczące zawodowych biegaczy;) Masz również rację, że zaszczepić chęć do uprawiania sportu powinni właśnie nauczyciele wychowania fizycznego. Pozdrawiam
  • wyszyn  - dziękuje
    mam syna w wieku 10 lat wspólnie biegamii jeżdzimy na bsen ale mieszkamy na wsi ten artykul mi uświadomił i dał wsparcie ze warto a może kiedyś gdzieś ktoś to zauważy albo porostu nie będzie dobrze wysportowany.pozdrawiam
  • Sebastian Wierzbicki
    Ja rowniez bardzo dziekuje poniewaz umocnil mnie pan w przekonaniu ze to jest stan faktyczny w naszym kraju... a problem dosiega naprawde duza grupe dzieci i mlodziezy.
  • Kurczak
    W podstawówce na WF-ie niczym się nie wyróżniałem, byłem "szarakiem". nie lubiłem biegać. grałem kilka lat w piłkę, ale byłem bramkarzem. nie chodziłem na czwartki lekkoatletyczne, ani nie jeździłem na zawody. dziś mam prawie 18 lat, biegam dużo, w tym roku planuje pierwszy maraton, jeden półmaraton już za mną, a przed mną jeszcze dużooo, dużooo więcej. a Ci koledzy i koleżanki co reprezentowali szkołę, dziś albo "łoją" gorzałę w bramach, albo siedzą na "pakerniach" i wpier.....ą koks żeby być dużymi. takie życie. "Nieważne kim byłeś, ważne kim jesteś."
  • słabiak
    w podstawówce mówili mi że jestem za słaba aby jeździć na zawody. jeden z wfistów powiedział mi że mam "szybkość naturanlna"i trzeba ja tylko wytrenować. dziś... jestem wicemistrzem mojego województwa:) KAŻDY może być najlepszy i niewarto przejmować się ludźmi którzy mówią " to nie możliwe". Pozdrawiam
  • Szymon
    Ja chodziłem do podstawówki sportowej, którą patronowała moja Pogoń, więc nie odczuwałem tego problemu, bo na wf-ach uczyli mnie ci sami trenerzy, którzy uczyli mnie w klubie. Ale po przejściu do gimnazjum widać zdecydowanie ten problem. Mój nauczyciel wf-u robi wszystko na lekcjach, byle nie musiał zbyt dużo się nami zajmować. Na wf-ie można zrobić wiele rzeczy, ale dziś wydaje mi się straconym czasem.
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.